Magia uśmiechu
.
Każdy z nas się uśmiecha. Czasem częściej, czasem
rzadziej. Różnie to bywa. Czasami nasz uśmiech jest jasny i promienny. Czasem
jest to smutny uśmiech przez łzy. Uśmiechamy się bo jesteśmy radośni. Bo
przypominamy sobie coś przyjemnego. Albo widzimy kogoś, kogo lubimy. Uśmiechamy
się do innych gdy się z nimi witamy. Żeby ich pokrzepić i dodać odwagi. Albo
dlatego, że jesteśmy szczęśliwi w ich towarzystwie. Jest wiele rodzajów
uśmiechów. A każdy z nich jest magiczny. Dlaczego? Bo sprawia, że inni też się
uśmiechają widząc nasz uśmiech. Każdy uśmiech jest piękny i sprawia iż my też
stajemy się piękniejsi. Ale dla mnie jak i pewnie dla wielu innych,
najpiękniejszy uśmiech, to uśmiech dziecka i uśmiech starca. Tak różne a tak
podobne. Sprawiają, że nawet moje serce się uśmiecha. Że nawet najbardziej
pochmurny dzień staje się słoneczny. Nawet najsmutniejszy moment staje się łatwiejszy
do zniesienia.
Tutaj w City of Hope mam pod dostatkiem pięknych,
dziecięcych uśmiechów. Czasem to ja pierwsza się do nich uśmiecham, a oni go
odwzajemniają. Czasami uśmiechają się tylko dlatego że mnie widzą. Zdarza się,
że rano nie chce mi się wstać i iść do szkoły. Jestem niewyspana i
zmęczona. A może nawet coś mnie boli.
Ale kiedy wchodzę do klasy i widzę pięćdziesiąt jeden pięknych i promiennych
uśmiechów, przeznaczonych tylko dla mnie, wiem,
że warto było wstać o 5:40 rano. Ja też staram się jak najczęściej
uśmiechać do moich dzieci. Przechodzę się między ławkami, uśmiechając się do
każdego i widzę jak wyraz ich twarzy się zmienia. Staje się radosny. Uśmiecham się
do nich kiedy zrobią dobrze zadanie. Lub gdy muszą je poprawić. Kiedy przyklejam
plasterek na ich rany, lub gdy zszywam podarte spodnie. Na początku nie
wszystkie dzieci odwzajemniały mój uśmiech. Były nieufne, nie znały mnie, lub po prostu rzadko kiedy się uśmiechały. Ale mój magiczny uśmiech to zmienił. Zawsze się do
nich uśmiechałam, nigdy się nie poddawałam. I codziennie otrzymywałam coraz
więcej uśmiechów od nich. Aż któregoś dnia otrzymałam szczery i piękny uśmiech
od chłopca od którego, się go nigdy nie spodziewałam. To był mały cud. Piękny
dar. I nigdy go nie zapomnę.
Najpiękniejszy komplement jaki kiedykolwiek
dostałam, dotyczył właśnie mojego uśmiechu. Jedna z nauczycielek w szkole City
of Hope, przyszła do mojej klasy. Jak zawsze z uśmiechem powiedziałam jej dzień
dobry. Wtedy ona także uśmiechnęła się do mnie i powiedziała, że bardzo lubi
mój uśmiech. I, że zawsze kiedy mnie widzi jestem uśmiechnięta. A na końcu
podziękowała mi za to, ze zawsze się uśmiecham. Wtedy zrozumiałam jak wielką
moc ma zwykły uśmiech. I od tej pory uśmiecham się jeszcze częściej.